Bajki dla dzieci do czytania samodzielnie. Nauka czytania to podstawowa umiejętność człowieka, bez której nie da się żyć w dzisiejszym świecie. Jeśli Twoje dziecko jest na dobrej drodze do samodzielnego czytania, wzbogać jego biblioteczkę o tytuły, które mu tę drogę ułatwią. W ramach kampanii Pomocna Mama czyta dzieciom.Dziś proponujemy bajkę terapeutyczną o przyjaźni.czyta: mgr Lidia Bukowska - terapeuta dzieciFundacja Pomocna M Kore ucieka. Słuchowisko radiowe dla dzieci Postacie: 1. Jacek 2. Anka 3. Kore 4. Zeus 5. Tato (może być ten sam lektor co Zeus) 6. Hera (odzywa się - ziewa - w jednej tylko kwestii) Rzecz dzieje się w domu Jacka i Anki w ich sypialni oraz w mitologicznej Grecji w okolicach Olimpu. Anka (zmęczona i zniec Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajki o indianach. Pokaż wszystkie posty. sobota, 19 grudnia 2015 bajki o burzy (1) bajki o fotografii (1) bajki o O wilku i siedmiu koźlątkach. Bajki braci Grimm. Była sobie kiedyś koza. Miała ona siedem koźlątek, a kochała je tak, jak tylko matka potrafi kochać swoje dzieci. Pewnego dnia wybrała się do lasu po jedzenie. Przywołała całą siódemkę i rzekła: "Drogie dziatki, muszę wyjść do lasu. Bądźcie grzeczne, gdy mnie nie będzie Na postawie bajki Braci GrimmO rybaku i złotej rybcebajka mp3. Pełna treść bajki "O rybaku i złotej rybce" w wersji braci Grimm. Bajka do słuchania lub czytania. Kiedyś, w małym, nędznym domu, w pobliżu morza, mieszkał rybak i jego żona. Każdego dnia wypływał w morze w swojej małej zniszczonej łodzi. Łowił ryby, codziennie Urodziły się dwie małe foczki! Opiekunowie byli bardzo dumni z tego, że na świat przyszli dwaj nowi mieszkańcy, a jeszcze bardziej dumne były ich mamy. Mała samiczka została nazwana Agatka, a samczyk Joel. Obie były pokryte białym puszystym futerkiem i miały przepiękne duże, ciemne oczy. Może to właśnie we wspomnieniach mieszka radość? Gdy wasze głowy pełne będą obrazów z przeszłości, przeczytajcie drugą cześć bajki o radości. Rozwiązanie zagadki może was zaskoczyć. Oto bajka o radości, w której Fafik i Bączek z pomocą wiatru i wiewiórki, chcą się dowiedzieć, gdzie mieszka radość. Królewna Śnieżka - Bajka o Bracia Grimm. Czas czytania dla dzieci: 21 min. Pewnego razu w środku zimy, gdy z nieba padały płatki śniegu jak pierze, królowa siedziała przy oknie o ramach z czarnego hebanu i szyła. Szyjąc tak patrzyła na śnieg aż ukłuła się igłą w palec. Na śnieg poleciały trzy krople krwi. A ponieważ Czteroletni Hubert bardzo bał się burzy. Aż do czasu, kiedy jego tata wpadł na znakomity pomysł. Jak sobie chłopiec poradził ze strachem? Posłuchajcie sami!S x9mD. Z ranka zerwał się wicherek; Trawa mu się kłania godnie; Za mym domem, pośród ścierek razem z praniem wiszą spodnie;Nieco dalej rośnie zboże, Skrada się w nim pewne zwierze; Toż to Tygrys! Dobry Boże! Drą się kury gubiąc pierze;Tygrys kurnik mija bokiem; Susa prędko dał na ławkę Piękne spodnie zbadał okiem; Chwycił paszczą za nogawkę;Nie osądzaj proszę, jeszcze; Ciężką miał biedaczek sprawę; Grotę mu zalały deszcze; A więc ruszył na wyprawę;Nie ukrywa dziś uciechy; Radość tętni z jego miny; Przeszedł Indie, Austrie, Czechy; Wspiął się nawet na Pieniny;Zabrał spodnie hen gdzieś w lasy; w nich urządzi domek nowy; Z tycich był tygrysów rasy; Mało tego – był zgłoszony przez Bajdulkowo. Udostępniamy go za zgodą Autora (Pan Miluś). Kilka słów o bajce Jak wyglądałoby życie dzieci, gdyby zamiast słyszeć słowa innych: “Jesteś głupi!”, tak naprawdę słyszałyby: “Jeszcze tego nie umiesz, ale zawsze możesz się nauczyć, jeśli tylko będziesz chciał.” W bajce to możliwe, ale czy jest szansa, by tak się stało w normalnym życiu? Mam nadzieję, że po przeczytaniu bajki o elfach i leśnych ludkach uznasz, że jest to całkiem prawdopodobne. Choć dobrze wiesz, jak trudno radzić sobie z krytyką, tym bardziej, gdy jest pełna złośliwości, a nie konstruktywnych uwag i podpowiedzi. Elfy też miały problem z przyjmowaniem krytyki i coraz więcej było przez to płaczu oraz kłótni w Bańkowej Krainie. Do czasu, aż zjawiła się w niej dobra wróżka i podarowała im kolorowe bańki o cudownej mocy. Jakiej? Tego dowiesz się z tej oto historii. Zapraszam na bajkę. Bajka o elfach i leśnych ludkach – część 1 Dawno, dawno temu, w Bańkowej Dolinie, żyły sobie elfy. Były niezwykle piękne, mądre, dobre i wesołe. Wszyscy mieszkańcy lubili siebie takich, jakimi byli. Każdy każdego i siebie samego. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego owa dolina nazywała się Bańkowa. Już tłumaczę. Wszystkie elfy miały moc, która pozwalała im latać, chociaż chodzić też umiały. I pływać, i biegać, leżeć, skakać i fikać koziołki. Ale to nie dlatego ich dolina miała taką właśnie nazwę. Wzięła się ona od tego, że wszyscy byli otoczeni przez kolorowe bańki mydlane o niezwykłej właściwości, ale tego, jaka to była właściwość, dowiecie się dopiero za chwilę. Za wysoką górą znajdowała się druga dolina. Była to Dolina Łapu Capu, w której mieszkały leśne ludki. Mieszkańcy Doliny Bańkowej i Doliny Łapu Capu nie znali się, a nawet nie wiedzieli o swoim istnieniu. Oddzielała ich góra, której nikomu nie udało się zdobyć i zobaczyć, co znajduje się po jej drugiej stronie. Dlatego zarówno elfiki jak i leśne ludki nie miały zielonego pojęcia, że oprócz nich w ogóle ktoś jeszcze na tym świecie istnieje. Każdy żył w swojej dolinie i nawet o tym nie myślał. Nie było mu to do szczęścia ani trochę potrzebne. Wielki deszcz Tak było aż do dnia, w którym wydarzyło się coś niezwykłego. Zanim ten dzień nastał, przez cały tydzień padał deszcz. Nie przestawał ani na chwilkę. Padał na Dolinę Bańkową, padał na wysoką górę i padał na Dolinę Łapu Capu. Nikomu to nie przeszkadzało, bo zarówno elfiki, jak i leśne ludki – wszyscy bez wyjątku lubili deszcz. Leśne ludki mogły wtedy zjeżdżać na błotnych zjeżdżalniach, które pojawiały się na każdej małej górce. Nie padał tu nigdy śnieg i nie wiedziały nawet, że istnieje. Miały za to zjeżdżalnie i ślizgawki z błota, co też było fajne, tylko po takiej zabawie było się strasznie brudnym. Nie pomagały ani ubrania, ani specjalne ochraniacze, czy osłony na błotne sanki. Leśne ludki nie bały się na szczęście wody, więc po każdej takiej zabawie, wszyscy z radością szli do strumienia, by się w nim wykąpać i w ten sposób przedłużyć zabawę – przecież w wodzie też można się super bawić. Elfiki natomiast, podczas deszczu urządzały wyścigi po kałużach. Ich bańki nadawały się do tego wyśmienicie. Dzięki specjalnej powłoce, bardzo dobrze ślizgały się po wodzie. Elfy najpierw brały długi rozpęd, potem podskok jak najwyżej i ślizg po kałuży. Zabawy było całe mnóstwo i w przeciwieństwie do leśnych ludków, tu nikt nie musiał się potem myć, bo… no właśnie. I tu dochodzimy do wspomnianej wcześniej niezwykłej właściwości baniek mydlanych, które otaczały każdego elfika. Nie jedynej, ale też fajnej. Otóż, niezależnie, co by się nie działo, co by nie robiły, zawsze były czyste. Elfiki oczywiście, bo same bańki się brudziły. To nie wszystko. Mieniły się wszystkimi kolorami tęczy, jak to jest w przypadku każdej mydlanej bańki. Elfiki w ogóle się ze sobą nie kłóciły. Wiele lat wcześniej tak nie było. Wtedy, gdy nie były jeszcze otoczone bańkami, spierały się ze sobą bardzo często. Obrażały się nawzajem, przezywały, krytykowały, wyśmiewały – może nie każdego dnia, ale zdarzało im się to i nie były z tego powodu szczęśliwe. Bo kto jest szczęśliwy, gdy inni go obrażają, śmieją się z niego i źle o nim mówią, albo przezywają go i obgadują za jego plecami? Dobra wróżka i jej czar Na szczęście do doliny, w której mieszkały elfiki, pewnego dnia zawitała dobra wróżka, która słyszała, że źle się tu dzieje. Przybyła, by pomóc małym, sympatycznym elfom. Zrobiła to w taki sposób, w jaki robią to dobre wróżki: wzięła swoją czarodziejską różdżkę, uniosła do góry i wypowiedziała cudowne zaklęcie: Tęczo, tęczo, zejdź na ziemię, pokoloruj wszystkich nas, bo na radość i zabawę teraz jest najlepszy czas. Niech słyszymy to co dobre, co pomaga w zgodzie żyć I by wszyscy w tym co robią, jeszcze lepsi mogli być Gdy wybrzmiało ostatnie słowo, na całą Dolinę spadł kolorowy deszcz. Elfikom wydawało się, że to tęcza pada na ziemię, bo tak piękne kolory pojawiły się wszędzie, gdzie tylko okiem sięgnął. Już wkrótce, jak to podczas deszczu, zaczęły pojawiać się kałuże. Te jednak były niezwykłe: nie tylko kolorowe, ale na ich powierzchni tworzyły się piękne, kolorowe bańki. Rosły i rosły, a kiedy były tak duże, że zmieściłby się w nich cały elf, odrywały się o unosiły nad ziemię. Gdy bańka znalazła się nad którymś elfem, opadała na niego i otaczała z każdej strony. Teraz elf był w kolorowej bańce – miała ona tak niezwykłe właściwości, że można w niej było robić wszystko, co robiło się do tej pory – oddychać, biegać, skakać, latać, mówić, jeść – czyli normalnie żyć, jakby tej bańki w ogóle nie było. Po co więc elfom takie bańki, skoro jak widać, nic się nie zmieniało? Na czym polegała ich niezwykła czarodziejska moc? O tym elfiki miały się przekonać już niebawem. Gdy każdy z nich znalazł się w swojej niezniszczalnej bańce, dobra wróżka pożegnała się i odleciała. Życie w dolinie wydawało się wciąż takie samo, choć przez całą resztę dnia, wszyscy mówili tylko o tym, co się stało i podziwiali swoją kolorową osłonę – bo tak to wyglądało. I – choć elfy jeszcze o tym nie wiedziały – tym właśnie była każda kolorowa bańka: osłoną przed wszystkim, co wcześniej prowadziło do kłótni, smutku, płaczu, gniewu i złości. Zmiana, której nikt nie zauważył Na początku nikt się nie zorientował, jak wspaniałą moc mają bańki, bo wydawało się, że wszystko jest jak dawniej. Ale tylko tak im się wydawało, bo naprawdę było zupełnie inaczej. Następnego dnia, gdy coś się komuś nie udało, szybko pojawiało się parę elfów, które widząc to, zaczynały się naśmiewać. – E, Korek, coś ci nie idzie. Fajtłapa jesteś, a nie mistrz ślizgów na kałuży. Ciamajda przy tobie wymiata. Możesz mu bańkę czyścić – odezwał się Badi, a reszta jego ekipy wybuchnęła śmiechem, który nie był ani życzliwy, ani sympatyczny. Wręcz przeciwnie – dużo był w nim złośliwości i chęci dokuczenia Korkowi. – Hejka, chłopaki. Dobrze, że mi to mówicie. Właśnie ćwiczę nowy układ, bo ten, który robiłem do tej pory, już mi się znudził, a chcę być w ślizgach coraz lepszy. Dobra krytyka mi się przyda, bo wtedy wiem, co jeszcze muszę poprawić i nad czym popracować, żeby być mistrzem – jakby nigdy nic, podziękował kolegom Korek. Zarówno sam Badi, jak i jego ekipa, mieli nietęgie miny, bo nie takiej odpowiedzi się spodziewali, a już na pewno nie tego, by ktoś im za to naśmiewanie dziękował, tak jak to zrobił Korek. – Ty, głuchy jesteś, czy głupi? Nie słyszysz, że wcale nie chcemy ci pomóc być lepszym, tylko mówimy, że nigdy taki nie będziesz, bo jesteś do niczego? Fajtłapa i niedorajda – ostatnim słowom Badiego towarzyszył już gromki śmiech kolegów z jego ekipy. – No wiem, że może się wam nie podobać, to co teraz robię, bo się uczę. Mnie też się nie podoba, ale właśnie dlatego ćwiczę codziennie, żeby być w tym mistrzem. I jeszcze raz dzięki za wsparcie i to, że tu jesteście, bo dzięki wam wiem, nad czym jeszcze trzeba popracować i co w moim układzie ślizgów poprawić – cały czas będąc w wyśmienitym humorze, odpowiedział Korek. Badi i jego kumple uznali, że nie ma sensu tracić więcej czasu na Korka, bo jaka to zabawa, kiedy ten, z kogo się naśmiewają, wcale się tym nie przejmuje. Lepiej poszukać kogoś, kto się popłacze, pobiegnie na skargę do rodziców, albo zacznie się z nimi kłócić, bo to fajniejsze. Ani Korek, ani Badi i jego ekipa nie zorientowali się, co tak naprawdę się stało. Następnego dnia coś podobnego spotkało Bibi. Dziewczynka siedziała w piaskownicy na placu zabaw i stawiała babki z piasku. Niestety ciągle coś jej się nie udawało. Wszystko szło dobrze dopóki piasek był w foremce. Jednak gdy tylko delikatnie ściągała foremkę, by została sama piaskowa babka, wszystko się rozsypywało. – Ale jesteś głupia! – usłyszała za plecami czyjś głos. – Każdy maluch potrafi stawiać babki z piasku, ale ty chyba jesteś najgłupsza ze wszystkich, bo nie umiesz – wciąż nie podchodząc bliżej, mówił do Bibi jakiś elf. – No wiem, że mi się nie udaje i nie wiem, co robię nie tak, że ciągle piasek się rozsypuje. A tak bym chciała w końcu zrobić taką piękną babkę z piasku. Dostałam dziś nowe foremki i myślałam, że poustawiam dużo babek. A na razie nie udało mi się postawić ani jednej – jakby nigdy nic, odezwała się Bibi. – Możesz tu przyjść i mi pomóc? Albo powiedz, co zrobić, żeby w końcu udało mi się taką babkę postawić. – Chyba żartujesz – podchodząc do Bibi, zaśmiała się Kari. – Przecież to takie proste, a ty tego nie wiesz? Nikt ci nie powiedział, że piasek musi być trochę mokry? Z takiego suchego nigdy nie zrobisz babki. Ty naprawdę jesteś głupia – niezbyt miłym głosem odpowiedziała Kari, po czym odwróciła się i odleciała, machając kolorowymi skrzydełkami – tak kolorowymi jak bańka, która ją otaczała. Elfiki wyglądały naprawdę przepięknie w swoich mydlanych bańkach, które podarowała im dobra wróżka. – Dziękuję ci. Naprawdę. Nikt do tej pory mi tego nie powiedział i nie wiedziałam, że piasek do babek musi być mokry. Zaraz łopatką wykopię ten, który jest głębiej, bo tam zawsze jest wilgotny i ma ciemniejszy kolor – jak powiedziała, tak też zrobiła i od tej pory każda babka było idealna. Do wieczora postawiła ich tyle, że zabrakło jej miejsca, a sama Bibi była cała szczęśliwa i wciąż wdzięczna koleżance za pomoc i wskazówki, dzięki którym nauczyła się stawiać przepiękne piaskowe babki. Z każdym nowym dniem, w dolinie coraz rzadziej słychać było kłótnie, czy naśmiewania się z innych. Więcej było za to uśmiechu, wesołej zabawy, wzajemnej pomocy i słów podziękowań. Czary dobrej wróżki działały doskonale, choć nikt tak naprawdę nie wiedział, że to dzięki nim wszyscy w dolinie żyją w coraz większej zgodzie. Cudowna moc baniek Pewnie zastanawiacie się, na czym właściwie polegała cudowna moc baniek. Od pierwszych chwil, gdy bańki otoczyły każdego elfika, działały jak tłumacz. Tak, jakby ktoś mówił do elfa w obcym języku, a bańka tłumaczyła każde słowo na takie, które elf będzie mógł zrozumieć. Tyle, że to nie był taki zwyczajny obcy język, bo nikt nie mówił tam po chińsku, czy francusku. Bańki tłumaczyły słowa, które sprawiają przykrość, smutek, albo prowadzą do łez, na takie, które pomagają być lepszym, doskonalszym, weselszym i szczęśliwszym. To dlatego Korek nie słyszał naśmiewania się. Bańka sprawiała, że słyszał, jak ktoś mówi nie o nim, tylko o tym, co on robi i traktował to jako pomoc, a nie jako złośliwe i przykre uwagi. Bańki zamieniały słowa i sprawiały, że elfik słyszał to, co dla niego dobre, co pomocne i co może mu pomóc, a nie co miałoby mu dokuczyć i zasmucić. Gdy ktoś mówił do Elfa: jesteś głupi – bańki tłumaczyły: Jeszcze tego nie wiesz, ale możesz się tego nauczyć. Albo gdy Badi mówił: Fajtłapa, ciamajda – bańki przetłumaczyły to na zupełnie inne słowa: kiepsko ci wychodzą te ślizgi, ale to znaczy, że musisz jeszcze trochę poćwiczyć, żeby być w tym dobry. Kiedy Bibi usłyszała, że jest najgłupsza, bo nie umie stawiać babek z piasku – dziewczynka tak naprawdę usłyszała, żeby się nie przejmowała, bo jak się coś robi pierwszy raz, to mało komu od razu wszystko się udaje. Ale jeśli nie wie, to przecież może się nauczyć . Może kogoś zapytać, jak się to robi, albo poprosić o pomoc. I tak też Bibi zrobiła. Zapytała Kari, co trzeba zrobić, żeby udało jej się w końcu postawić dobrze babkę z piasku. Bańki oddzielały elfa od tego, co on robił. Od tamtej pory, elfy coraz rzadziej mówiły źle o innych, czy przezywały się, albo śmiały z siebie złośliwie. Działo się tak dlatego, że same nigdy nie słyszały, by ktoś coś takiego o nich, czy do nich mówił. Wszyscy udzielali pomocnych rad, mówili, żeby się w czymś podciągnąć, poduczyć, żeby dużo ćwiczyć, by być jak najlepszym. Nie było w tym jednak żadnej złośliwości. I coś jeszcze. Kiedyś elfy myślały źle o sobie samych: Do niczego się nie nadaję. Jestem fajtłapa, ciamajda, niedorajda. Nic mi się nie uda. Jestem najgorszy. Nie dam rady. Oni nigdy mnie nie polubią. I wiele innych niefajnych myśli miały o sobie, bo każdego dnia, to właśnie słyszały od innych elfów. Odkąd jednak otoczone były przez czarodziejskie, mydlane bańki, żadnych takich słów nie słyszały. Wręcz przeciwnie – wszyscy mówili, a przynajmniej elfiki tak myślały, bo to przecież bańki tak tłumaczyły – że: dadzą radę, uda im się, są mądre, są dobre w tym, co robią, a mogą być jeszcze lepsze i wiele innych ciepłych i przyjemnych słów. Skoro tak, to czemu miałyby źle myśleć same o sobie, prawda? Dziś w Dolinie Bańkowej – bo tak zaczęły mówić o miejscu w którym żyły, same elfy – wszyscy o sobie myślą bardzo dobrze. I tak też myślą o innych. A kiedy komuś się coś nie udaje, to nie mówią o nim, tylko o tym, co ten ktoś robi, albo co mu nie idzie tak, jakby chciał. Dzięki temu elf, który ma z czymś kłopoty, wie, co ma robić inaczej, lepiej, albo czego nowego ma się nauczyć, żeby w ogóle sobie z tym poradzić. Niespodziewane spotkanie Jak pamiętacie, pewnego dnia zaczął padać deszcz i nie przestawał przez 7 dni. Tak długo nie padał jeszcze nigdy, choć zdarzały się burze i ulewy, ale szybko się kończyły i zza chmur wychodziło piękne słońce. Teraz jednak elfy zastanawiały się, czy w ogóle deszcz przestanie padać, czy może już zawsze niebo zasnute będzie ciemnymi chmurami, a przez to będzie zimno i niezbyt wesoło. Mało kto lubi przecież, by cały czas padał deszcz i nie można było poczuć ciepłych promieni słońca. Pod koniec siódmego dnia deszczu elfiki usłyszały jakiś szum dobiegający od strony wysokiej góry. Słuchały i słuchały, aż w pewnym momencie zobaczyły, że skały zaczynają pękać, rozpadać się na małe kawałki i…z jednej wielkiej góry robią się dwie mniejsze, a między nimi pojawia się przejście. Ale dokąd ono może prowadzić? Nikt tego nie wiedział, bo do tej pory wszyscy myśleli, że poza doliną bańkową i wysoką górą, nic nie istnieje, a na pewno nie ma innych stworków. Najodważniejsze Elfy podleciały bliżej przejścia i zaglądały, co też tam może być. Deszcz przestał właśnie padać i zza chmur wyjrzało długo wyczekiwane przez wszystkich słońce. Bańki oświetlone przez słoneczne promienie, mieniły się jak zawsze, wszystkimi kolorami tęczy. W tym czasie, po drugiej stronie góry, właściwie teraz to już dwóch gór, leśne ludki również patrzyły zdziwione w stronę przejścia, które pojawiło się po obfitych deszczach. Powoli zbliżyły się do niego i zaczęły parami – bo przejście nie było zbyt szerokie, iść przed siebie. Tak samo elfy – też parami zmierzały w głąb wąwozu, który pojawi się po rozdzieleniu góry na dwie części. A że przejście nie było całkiem proste, tylko wiło się raz w jedną, raz w drugą stronę, to żaden z mieszkańców obu Dolin nie widział nikogo przed sobą. Elfiki widziały tylko elfiki, a leśne ludki tylko leśne ludki. Tak było do czasu, gdy przed nimi pojawił się ostatni zakręt. Niczego nie przeczuwając, zbliżali się do siebie i…bęc – elfik i leśny ludek, którzy szli jako pierwsi w swojej grupie, weszli na siebie i doszło do zderzenia. Na szczęście szli powoli i skończyło się na tym, że leśny ludek odbił się od bańki mydlanej elfika i zrobił fikołka do tyłu i tak samo elfik – potoczył się do tyłu, a kolory na jego bańce zawirowały jak na karuzeli. – O, a kto to taki? Kto to jest? Co to za dziwne stworki? – jeden przez drugiego, zaczęły szeptać między sobą elfiki. – A to kto? Co to za kolorowe kulki zagrodziły nam przejście – również dziwiły się leśne ludki tym, co właśnie zobaczyły przed sobą. Gdy wszyscy nieco ochłonęli ze zdziwienia, Drewutek – jeden z leśnych ludków, zapytał: – Kim wy jesteście i co tu robicie w naszym przejściu? – Jesteśmy elfy i mieszkamy w Bańkowej Dolinie po tej stronie góry. A wy, kim jesteście? – zapytał Mędrek. – My jesteśmy leśne ludki i mieszkamy po naszej stronie wysokiej góry, w Dolinie Łapu Capu – odrzekł Drewutek. – Ale fajnie się nazywa wasza dolina. A moglibyśmy zobaczyć, jak tam jest? A potem zaprosimy was do siebie i pokażemy wam naszą Bańkową Dolinę i razem poślizgamy się po kałużach. Co wy na to? – zapytał Korek, któremu udało się przedostać na sam początek grupy elfów. – Myślę, że co całkiem dobry pomysł. Zaraz przekażę wiadomość do ludków, które są na samym końcu naszej gromadki, by wracały do Doliny, a wy pójdziecie tuż za nami – zgodził się na propozycję elfów Drewutek i wszyscy wesoło podśpiewując ulubione melodie, powędrowali do Doliny Łapu Capu. – Tego, co wydarzyło się w Dolinie Łapu-Capu dowiecie się jutro, bo dziś już pora spać – przerwał opowiadanie pan Andrzej. – Tato, ty zawsze przerywasz w najciekawszym momencie i teraz nie będziemy mogli zasnąć – odezwał się niezbyt zadowolony Krzyś. – Ale obiecujesz, że zrobisz to jutro? – dodał, chcąc mieć pewność, że dowie się, jak wyglądała Dolina Łapu Capu i czy wszystko dobrze się zakończyło. – Obiecuję. Na pewno dowiecie się, co robiły elfy w dolinie leśnych ludków i czego jedni od drugich się nauczyli. Jak zwykle będzie też super rymowanka – uspokoił zniecierpliwione dzieci pan Andrzej, po czym wszyscy poszli spać. Jutro przecież też jest dzień, a dzięki temu, że wieczorem będzie niezwykła opowieść, na pewno będzie bardzo udany. Ja też z niecierpliwością będę czekał na dokończenie bajki o elfach i leśnych ludkach. A może wydarzy się coś jeszcze? Kto to wie. Jeśli też chcesz wiedzieć, jak skończyła się historia w obu dolinach i co wydarzyło się następnego dnia w rodzinie państwa Pogodnych, posłuchaj mojej kolejnej, kociej opowieści. Bajka o elfach i leśnych ludkach – część 2 Czy twojemu dziecku spodobała się ta bajka? Jeśli znajdziesz chwilkę, podziel się proszę w komentarzu tym, co myśli ono na temat I części “Bajki o elfach i leśnych ludkach” To dla mnie zawsze wiele znaczy, bo pomaga mi tworzyć jeszcze lepsze i ciekawsze historie Zostaw komentarz Ta bajka to mój Dar dla Ciebie i Twojej pociechy Jeśli i Ty chcesz się podzielić swoim Daremmożesz to zrobić przez i dołączyć tym samym do współtwórców tego wyjątkowego miejsca. To nie wszystko Na stronie możesz przeczytać też inne, ciekawe i niosące wartościowe przesłanie historie. Gdyby się jednak okazało, że to mało i twoja pociecha prosi o więcej opowieści kota Afika, jest na to rada. Możesz sięgnąć po bajki zebrane w zbiorze: Przygody Kota Afika Pozytywne przekonania w formie rymowanek. Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł Możesz wybrać wersję do czytania lub słuchania. Albo też obie wersje, bo czasem zechcecie poczytać, a innym razem wspólnie posłuchać jednej z wesołych i uczących czegoś nowego bajek. Ebook i audiobook zawiera następujące bajki: 1. Nowa rodzina 2. Wizyta u pani weterynarz 3. Wyznanie Krzysia4. Wszystko jest po coś5. Trudne słowo NIE6. Czy w ciemności mieszkają potwory?7. Gdy nie chce się uczyć8. Lubię siebie9. Nikt nie musi być winny10. Kiedy kończy się zabawa 11. Kochasz mnie, czy nie?12. Sztuka słuchania13. Jesteś ważny14. Każdy jest wyjątkowy15. Niesprawiedliwe słowa16. Kto próbuje, temu się udaje17. Daj mi chwilkę18. Sukces – to takie proste. Część I19. Sukces – to takie proste. Część II20. Potrzebuję twojej pomocy. Część I21. Potrzebuję twojej pomocy. Część II Krytyka z ust innych – co z nią zrobić? Bajka o elfach pomaga zrozumieć, że to od nas zależy, jak bardzo przejmiemy się krytyką ze strony innych. Wszystko dzieje się w naszej głowie. Słowa, które słyszymy, przechodzą przez filtry, które sami, bądź z pomocą innych stworzyliśmy przez wszystkie lata życia. Te najsilniejsze powstają w dzieciństwie, stąd pomysł, by zająć się nimi przez bajkę. Elfy, tak jak ludzie, kłóciły się, naśmiewały z innych, dokuczały i krytykowały. Do czasu, aż w ich krainie nie pojawiła się dobra wróżka. Po jej wizycie wszystko zaczęło się zmieniać, choć nie od razu to zauważono. Myślę, że gdyby wróżka pojawiła się między ludźmi, efekt jej czarów też byłby wspaniały. Jak poradzić sobie bez niej? To pytanie zostawmy sobie na później. Teraz zapraszam małych i dużych miłośników bajek, do Bańkowej krainy elfów i ich sąsiadów – leśnych ludków. Ciąg dalszy opowieści, w drugiej części, która już niebawem. *Tekst zawiera linki afiliacyjne do Programu Partnerskiego Wydawnictwa Złote Myśli Skutki nawałnicy w Krakowie były opłakane Andrzej BanasNawałnica, która przeszła przez Kraków w sobotę wyrządziła wiele szkód. Służby miejskie cały czas usuwają skutki burzy. Powoli z ulic miasta znikają powalone drzewa i konary blokujące wjazdy na osiedla. Jednak cały czas należy zwracać uwagę na korony drzew, gdzie mogą się znajdować połamane gałęzie i konary, które mogą stwarzać ogromne niebezpieczeństwo. Zarząd Zieleni Miejskiej apeluje, aby mieszkańcy przestrzegali obowiązujących zakazów wstępu oraz nie przekraczali biało-czerwonych taśm i nie wchodzili do lasów przez najbliższe dni. Cały czas są szacowane szkody. - Jeśli nie jest to konieczne nie wchodźcie w ciągu najbliższych dni do lasów, szczególnie widząc połamane i powalone drzewa, a także rozwieszane przez naszych pracowników biało-czerwone taśmy ostrzegawcze - apelują pracownicy Zarządu Zieleni Miejskiej i dodają - "Staramy się zabezpieczyć jak najwięcej miejsc oraz ocenić straty i uprzątnąć wymagający tego teren. Uważajcie na siebie. Pamiętajcie, że nad Waszymi głowami w koronach drzew mogą znajdować się jeszcze połamane gałęzie i konary. Sytuacja jest bardzo trudna zwłaszcza na Skałkach Twardowskiego." Szacowanie strat w krakowskich lasach może potrwać do końca tygodnia. Jednak już teraz wiadomo, że na pewno ucierpiały pomnikowe drzewa w Zarządu Zieleni Miejskiej Piotr Kempf informował już, że zostało połamanych około 100 drzew, a także zapewnił, że służby cały czas porządkują szkody wyrządzone przez nawałnicę. Po wielkim sprzątaniu miasta, pracownicy ZZM będą planować, gdzie posadzić nowe drzewa. Osiedle Podwawelskie zostanie objęte planem pomocowym. Usunięcie drzewa zgodnie z prawem:Przepisy ustawy o ochronie przyrody nakładają na właścicieli nieruchomości, na których rosły złamane drzewa, obowiązki administracyjne. Usunięcie takiego drzewa nie wymaga zezwolenia, ale wymaga uprzedniego powiadomienia urzędu. Dopiero gdy pracownik urzędu potwierdzi, że drzewo stanowi tzw. „złom” lub „wywrot” zgodnie z definicją ustawową i sporządzi z tego protokół, właściciel może uprzątnąć takie drzewo. Powiadomienie urzędu przed usunięciem drzewa nie jest konieczne, jeżeli drzewo usuwa straż pożarna lub inne jednostki powołane do prowadzenia akcji zabytkowe:W przypadku terenów zabytkowych sytuacja może być bardziej złożona, dlatego przed podjęciem jakichkolwiek działań wskazane jest skontaktowanie się z właściwym konserwatorem zabytków. Niezależnie od obowiązków wynikających z ustawy o ochronie przyrody, właściciel lub posiadacz zabytku jest zobowiązany do zawiadamiania konserwatora zabytków o zniszczeniu zabytku w terminie 14 dni. Uszkodzenie zabytku w tym przypadku należy rozumieć jako przewrócenie lub złamanie się drzew lub krzewów, które wchodzą w skład zabytkowych zespołów i działek objętych ochroną konserwatorską. Usunięcie powalonego lub złamanego drzewa wymaga powiadomienia:Konserwatora zabytków – jeżeli drzewo rosło na terenie wpisanym do rejestru zabytków (Biuro Miejskiego Konserwatora Zabytków: [email protected] lub Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków: [email protected]) Dyrektora zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego – jeżeli drzewo rosło na niewpisanej do rejestru zabytków nieruchomości stanowiącej własność Gminy Miejskiej Kraków (np. dzierżawionej od gminy lub będącej w trwałym zarządzie innego podmiotu) - [email protected], Zarządu Zieleni Miejskiej – jeżeli drzewo rosło w pasie drogowym lub na terenie zielonym utrzymywanym przez Gminę Miejską Kraków, Wydziału Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa – w pozostałych przypadkach - [email protected] Do każdego zgłoszenia należy dołączyć fotografie uszkodzonego drzewa, informację o miejscu, w którym rosło (numer posesji, działki ewidencyjnej), a w przypadku dużych działek – mapę lub szkic z zaznaczoną lokalizacją. Podanie telefonu kontaktowego usprawnia obsługę takiego zgłoszenia, fotografie drzewa powinny pozwalać na określenie czy drzewo się złamało, czy uległo wywróceniu, powinny umożliwiać lokalizację w terenie (widoczne punkty charakterystyczne) oraz obrazować ogólny stan drzewa po uszkodzeniu. Ponieważ zgłoszenie „złomu” lub „wywrotu” nie wymaga przeprowadzania postępowania administracyjnego, a więc osoba zgłaszająca nie musi być właścicielem nieruchomości, konieczne jest natomiast skierowanie informacji do właściwej przypadkach, w których uszkodzone drzewo uniemożliwia korzystanie z nieruchomości lub zachodzi konieczność niezwłocznej likwidacji szkody, jaką wyrządziło, dopuszczalne jest – bez informowania urzędu – prowadzenie wyłącznie takich działań, które nie utrudnią możliwości klasyfikacji drzewa jako „złomu” lub „wywrotu”. Działania takie powinny być wykonywane w zakresie minimalnym o charakterze doraźnym. Przed rozpoczęciem jakichkolwiek prac porządkowych zaleca się wykonanie dokumentacji fotograficznej. Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w Krakowie informuje, że dotychczas uporządkowano już:Chodniki: płyta Rynku Głównego, wszystkie ulice wychodzące z Rynku, ul. Podgórska, Bernardyńska (ścieżka + chodnik).Ulice i jezdnie: deptak na błoniach (po obu stronach), ul. Barska, ul. Koletek, ul. Smocza, ul. Bernardyńska, ul. Paulińska, ul. Kordeckiego, ul. Orzeszkowej, ul. św. Stanisława, ul. Rybaki, ul. Wietora, ul. Chmielowskiego, ul. Retoryka, ul. Wenecja, ul. Dietla, ul. Starowiślna, ul. 3 Maja, ul. Piastowska, al. Focha, ul. Dziekanowicka, ul. Powstańców, ul. Rynek Główny, a także most Wandy i I dobiega końcowi na: pl. Na Groblach, ul. Kremerowska, ul. Krowoderska, ul. Szlak, ul. Na Gródku, plac Kossaka, ul. Miodowa. Kraków. Skałki Twardowskiego mocno ucierpiały po przejściu n... Najmodniejsze sukienki na wesele w 2022 roku. Takie są trendy w tym sezonieTOP 15 najlepszych parków rozrywki w Polsce! Musicie tam być!Będzie nowy wiek emerytalny w Polsce? Takie mogą być emerytury stażoweGreckie plaże i chorwackie wody na wyciągnięcie ręki. Wakacje 30 minut od Krakowa!Nie uwierzysz, jak wyglądało Zakopane i Krupówki przed 100 laty. A widok z Gubałówki?Urokliwe miejsca niedaleko od Krakowa! Idealne na szybki wypad za miastoPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera